Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą books. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 czerwca 2016

Koniec roku szkolnego!


Witajcie! Miałam wstawić #Weekend z Zuzką M., ale stwierdziłam, że ten sobie odpuszczę, ponieważ nadal jest Euro oraz nadal rozgrywa się Liga Światowa (tym razem u nas w Łodzi), więc nie miałabym o czym wiele pisać. Postanowiłam jednak dodać tego posta i zapytać, co tam u Was? Jak zakończenie roku? Jakie średnie? Mnie, muszę się pochwalić, wyszedł pasek i jestem z siebie niesamowicie dumna! Za nagrodę dostałam "Hyperversum" Cecilii Randall. Niestety drugą część, więc pierwszą chyba będę musiała zdobyć sama. Ktoś z Was czytał? Polecacie czy raczej nie? Warto zakupić i mieć na swojej półce?
Jak już wspominałam, cały weekend znów zleci mi na oglądaniu meczy. Zaczynam dzisiaj o 20.10, kiedy nasi siatkarze zmierzą się z Argentyną. W sobotę nasi piłkarze zagrają ze Szwajcarią na Euro 2016. Spotkanie rozpocznie się o 15.00. Później, bo o 20.10 kolejne siatkarskie starcie Polska-Rosja, a w niedzielę o tej samej porze Polska-Francja. Mamy mocnych przeciwników, ale my nie jesteśmy gorsi i myślę, że damy radę. Jak zwykle wierzę w nasze drużyny!
Macie jakieś plany na wakacje? Wyjeżdżacie, może zaczynacie pracę? Ja zamierzam nadrobić zaległości, jakie sobie zrobiłam przez ten rok szkolny. Nie tylko te w książkach, ale również te w serialach i filmach, więc mam nadzieję, że wkrótce pojawią się jakieś recenzje.
Zapraszam w wolnych chwilach na insta!

wtorek, 7 czerwca 2016

Bez słów – życiowe dramaty zakończone happy endem?


Właśnie przeczytałam tę książkę i po prostu musiałam od razu zasiąść do recenzji, ponieważ nadal targają mną takie emocje, że chyba najlepiej właśnie teraz oddam to, co bym chciała.




Polski tytuł: Bez słów
Oryginalny tytuł: Archer's Voice
Autorka: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Otwarte
Kategoria: Literatura obyczajowa, romans



Do przeczytania książki zachęciła mnie moja przyjaciółka, której serdecznie dziękuję. Miałam ją już od dawna na półce, ale zawsze coś ważniejszego było od niej i tak schodziła na dalszy plan. Ale kiedy przyjaciółka dowiedziała się, że ją mam, ale jeszcze jej nie przeczytałam, zmyła mi głowę i powiedziała, że jest bardzo dobra i że sama muszę się o tym przekonać. Więc wzięłam ją i pochłonęłam w dwa, może trzy dłuższe wieczory.


"A jej miłość otacza mnie ze wszystkich stron i przypomina, że najgłośniejsze słowa 
to te, które sami przeżywamy."

Słowem wstępu. Bree po ciężkich przeżyciach w przeszłości, ucieka z rodzinnego miasta do małej miejscowości daleko od domu. Mieszkańcy Pelion przyjmują ją z otwartymi ramionami. Ma cudowną sąsiadkę, która pomaga jej zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Od razu znajduje pracę, koleżanki oraz poznaje miejscowego przystojniaka Travisa. Poszukuje spokoju, który nie był jej dany przez ostatni rok, lecz czy w Pelion go odnajdzie?


Kiedy spotyka Archera (w dość zabawnych nawet okolicznościach), zachowuje się jak głupia i już na samym początku pachnie zauroczeniem. Chłopak jest totalnie zaniedbany, milczący, niewyróżniający się z tłumu, wręcz niewidzialny (a raczej chciałby taki być). Bree zaciekawiona outsiderem, próbuje do niego dotrzeć, nie robiąc przy tym z siebie kompletnej idiotki. Czy jej się uda poznać tak skrzętnie skrywaną tajemnicę wypadku, w którym zginęli najbliżsi?

Książka zachwyciła mnie od początku, choć jak to romans, nie spodziewałam się wiele, bo mało takich przeczytałam, co by mnie zaskoczyły tak bardzo, że nie mogłabym wyjść z podziwu. "Bez słów" czytało mi się miło i z zapartym tchem. Nie mogłam się oderwać. Przeżywałam każde emocje bohaterów, każde ich wyznanie, każde wspomnienie przeszłości, każde rozstanie czy zbliżenie. Napisana prostym słowem, nie męczy, a wręcz przeciwnie przyjemnie się ją czyta.

Jak już wspominałam, pewne rzeczy nie zaskakują i to jest chyba ogromny minus tej książki. Lubię być zaskakiwana, pozytywnie czy nie, liczy się fakt. Uwielbiam się poryczeć przy lekturze, więc smutniejsze wątki mi nie przeszkadzają. I tutaj było ich dość sporo: siedmioletni chłopiec, który traci rodziców, Bree również nie miała łatwo w życiu, później ich relacja też do tych "łatwych" nie należała. Mimo wszystko, brakowało mi elementu zaskoczenia. Końcówkę książki rozgryzłam mniej więcej w połowie (no może trochę później).

Na szczęście wszystko inne nadrabia i za to ogromne plusy. Autorka zamieniła, niepewnego swoich atutów, nieśmiałego chłopaka w dorosłego, wiedzącego, co chce, mężczyznę. Zmiana wyszła jak najbardziej na plus, zwłaszcza, że czytelnicy mogą zobaczyć pewne etapy tej przemiany. Podobał mi się nawet wątek kryminalny (było go tak wiele, że szok, ale jednak był!).

Na pewno kiedyś powrócę do tej książki, ponieważ naprawdę mnie oczarowała, choć to już nie będzie to samo, bo znam już zakończenie, to i tak z chęcią przeczytam jeszcze raz. Naprawdę polecam fanom romansów, na chłodny wieczór czy na burzowe popołudnie jak to ostatnio ją czytałam.

niedziela, 8 maja 2016

TOP7 ~~Serie książek

Ruszam z kolejnym pomysłem na umilenie i Wam i sobie czasu ;) Postanowiłam wrzucać tutaj różne rankingi i będę Was prosiła o Wasze zdanie na dany temat oraz własne TOP7.


Dzisiejszy temat to serie książek, które uwielbiam całym moim sercem ;)

7. Saga "Zmierzch"

Pojawia się u mnie, ponieważ mam do tych książek pewien sentymentalizm, 
kojarzą mi się z miłymi dla mnie czasami, kiedy po raz pierwszy po nie sięgnęłam. 
Historia może i jest banalna, ale za to jaka piękna!



6. Dziedzictwa Planety Lorien

Zakochałam się w tej serii od pierwszego wejrzenia, z resztą pisałam na początku recenzję, 
więc to tam możecie poznać moją opinię. Naprawdę Wam ją polecam, choć denerwuje 
mnie to, że nie przetłumaczone są wszystkie części na język polski.



5. Zwiadowcy

Te książki znalazłyby się wyżej w rankingu, zdecydowanie, gdyby nie posiadały tak 
wielkiej konkurencji. Uwielbiam pana Flanagana za stworzenie tak cudownego 
świata, za niesamowitych bohaterów oraz ich nietuzinkowe przygody i rozwiązania 
tych przygód. Za wprowadzenie nas do świata magicznego, 
ale jednocześnie realnego.



4. Igrzyska Śmierci

Książki również uwielbiane przeze mnie i chętnie do nich wracam dość często. 
Wspaniały świat, cudowni bohaterowie, nieziemskie opisy, druzgoczące zakończenia, 
dramatyczne i niespodziewane sytuacje a przede wszystkim śmierci głównych bohaterów. 
Chyba nie ma osoby, która chociażby nie słyszała o filmie, o którym ostatnio było głośno.



3. Wybrani

Mam wszystkie części w domu i absolutnie nie żałuję, że je kupiłam, bo przygody 
głównych bohaterów wciągają jak mało które. Tajemnice, tajemnice i jeszcze raz 
tajemnice a pomiędzy nimi Allie, Carter, Sylvain i wielu innych nastolatków, którzy, 
uczęszczając do szkoły Cimmeria, nie do końca zdają sobie sprawę, z czym się to wiąże. 



2. Harry Potter

Długo zastanawiałam się, którą serię dać na drugie miejsce, a którą na pierwsze. Biłam się 
z myślami i do tej pory nie wiem, czy nie popełniłam błędu. Ale moje umiłowanie do 
niebieskich oczu Froda chyba wygrało i to Harry Potter jest drugi. Kultowa seria 
o młodym czarodzieju, która podbiła serca miliony ludzi na całym świecie. Kocham panią Rowling za cały świat Harrego, za Draco Malfoy'a, za cudowne, śmieszne, wzruszające, dramatyczne
 sceny. Za to, że książki są naprawdę mądre oraz niezwykle ciekawe i wciągające. 



1. Władca Pierścieni

W domu mam bardzo starą wersję, która już się prawie rozleciała od ciągłego kartkowania. 
Ale co roku we wakacje wracam do nich i zarywam trzy noce, by przeczytać od początku, 
od deski do deski całą historię pierścienia oraz Froda i jego przyjaciół. Polecam książki 
naprawdę każdemu, ponieważ każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Historia niesie wiele 
przesłań ze sobą, co prawda jest nieco obszerna, ale czyta się ją dosyć szybko. Znajdziemy 
w nich wątki miłosne, przygodowe, fantastyczne, o przyjaźni, o walce, momenty 
śmieszne i wzruszające do łez. Wielbię pana Tolkiena za to, że potrafił stworzyć całą swoją 
mitologię o Śródziemiu, na której wzorowali się inni twórcy. Jestem pełna podziwu dla
 autora za pomysłowość i za całokształt. Dziękuję! ♥





A Wasze? Jakie są ulubione serie książek? Chwalcie się koniecznie w komentarzach! Już niedługo kolejny TOP7, obserwujcie blogaa! ♥

czwartek, 5 maja 2016

Witamy w maju!


Cześć, wybaczcie, że tak dawno (znowu!) mnie nie było, ale wiele rzeczy ostatnio zwaliło się na moją głowę. Ten rok to czas ciągłych imprez i zabiegania w szkole. W domu też nie jest łatwo, więc staram się pomagać, kiedy tylko mogę i kiedy tylko jestem. Dodatkowo na urodziny dostałam mega wielkie puzzle i od trzech dni się z nimi męczę i jak na razie efekty marne. Więc laptop, a blogger to już całkiem, poszedł w zapomnienie na jakiś czas.
Ale znów wracam i postaram się wrzucić jakieś opowiadanie czy recenzję. Niewiele ostatnio przeczytałam, więc pewnie nie będzie nic o żadnej książce, ale może jakiś film, albo serial? Albo jeszcze coś innego wymyślę.
Rozpoczął się maj, a co za tym idzie i matury. Chciałam wszystkim maturzystom życzyć jak najprostszych zadań na resztę egzaminów. Chwalcie się, jak Wam poszły wcześniejsze testy? Do mojej matury jeszcze trochę, więc jak na razie nie muszę się za bardzo stresować (no chyba że za Was).
Jakie macie plany na maj? Co robiliście w majówkę? Ja odpoczywałam i się leniłam oraz dochodziłam do siebie po dwudniowej imprezie. No i oczywiście się rozchorowałam i teraz leżę sobie z katarkiem pod ciepłym kocykiem i się grzeję ;)
Także do zobaczenia już niebawem! ♥


piątek, 15 kwietnia 2016

Weekend z Zuzką M. #4


Witam Was serdecznie w ten piękny dzień! Dawno mnie nie było z moim cyklem, więc postanowiłam dzisiaj Wam troszkę rzeczy przygotować ;) I zrekompensować poprzednie braki.
Zacznijmy może od tego, że jest tak piękna pogoda, że aż szkoda siedzieć w domu. Sama zamierzam wyjść później na spacer (oczywiście jak wrócę do domu i tam również będzie taka zachęcająca pogoda). Proponuję Wam aktywny weekend! Spacer z rodziną, psem, może samotnie. Przejażdżka rowerowa do lasu czy parku świetnie nam zrobi. Trzema korzystać z okazji i łapać pierwsze promienie słońca całymi garściami!
Dzisiaj wieczorem proponuję zasiąść przed telewizorem i obejrzeć "Shrek Trzeci". Uwielbiam wracać do bajek z dzieciństwa, w ogóle do bajek i zawsze, kiedy mam okazję, siadam i oglądam razem z moją młodszą kuzynką. Nie da się zliczyć, ile razy obejrzałyśmy "Krainę Lodu" czy "Epokę lodowcową". Na poprawę humoru albo na miły koniec dnia akurat pasują takie filmy animowane.
Później będę miała dylemat, ponieważ, już nie wiem, po raz który, w telewizji leci "Armageddon" i za każdym razem staram się go obejrzeć. Ryczę zawsze jak bóbr, ale nie żałuję, ponieważ kocham ten film jak żaden inny. Ale prawie w tym samym czasie jest również trzecia część "Zmierzchu" i jak dotąd obejrzałam już dwie poprzednie, wypadałoby zobaczyć i tę. Zwłaszcza, że mama bardzo lubi się przy tym odprężyć, a przecież nie będę jej wieczorem po pracy kazała oglądać kolejny raz takiego dramatu jakim jest "Armageddon".
W sobotę będzie okazja zobaczyć w telewizji "Chłopca w pasiastej piżamie". Jeżeli ktoś tego nie oglądał, powinien się z tym filmem zapoznać. Pamiętam, jak pani na polskim w gimnazjum włączyła go nam na lekcji. Do tamtej pory mam ciarki, kiedy pomyślę, co tam się działo. Nie za bardzo przepadam za wojennymi filmami, ale ten jest wart polecenia i obejrzenia. Naprawdę.
Coś dla fanów sportu! W sobotę tj. 16 kwietnia odbędzie się pierwszy półfinałowy mecz Final Four Ligi Mistrzów. Panowie z Zenitu Kazań zmierzą się z Asseco Rasovią Rzeszów ok 16:30. Spotkanie odbędzie się w Tauron Arenie w Krakowie. Niesamowicie zazdroszczę tym, którzy mają bilet i mogą obejrzeć mecz na żywo!!
Przez ostatnie dwa tygodnie chodzą za mną cały czas dwie piosenki:

I chociaż na aktywny weekend poleciłabym Wam coś ruchliwszego, to mogłabym tych piosenek słuchać non stop, więc to je właśnie Wam polecam ;)
Nadal kończę "Miasto szkła" oraz "Łaskę utraconą", więc nie wiem, co Wam polecić z książek. Zakupiłam ostatnio trzy nowe, ale jeszcze się za nie nie wzięłam. Jak tylko przeczytam choć jedną, na pewno się o tym dowiecie, ponieważ zamierzam wrzucać więcej recenzji i innych uwag co do książek.
Jeżeli natomiast chodzi o bloga, to wybrałam jednego, który uważam, że zasługuje na moje wyróżnienie tutaj ;)

Opowiadanie zakończone, więc nie będziecie mieli problemu z tym, że notki długo się nie pojawiają ani nic.

"Faith nie ma łatwego życia. Lecz kto by miał, gdyby musiał uciekać z rodzinnej krainy? Ether jest miejscem pełnym intryg, tajemnic ale przede wszystkim przeszłości, od której główna bohaterka chciała się odciąć. Niestety, przeszłość zawsze nas dogoni, a już na pewno nie da o sobie zapomnieć.
Okazuje się, że Faith ma do odegrania ważną rolę w krainie, którą kiedyś nazywała domem. Czy zdoła sprostać wyzwaniu, jakie ją czeka?
Dlaczego jest Ostatnia?"

Od siebie mogę dodać, że historia niesamowicie wciąga i jeżeli są jakieś błędy czy niedociągnięcia to nie zwraca się na nie wielkiej uwagi, ponieważ samo opowiadanie jest naprawdę dobre ;)

To tyle na dzisiaj. Do przeczytania niedługo!
Ps. Piszcie, jak wy spędzacie weekend! 

wtorek, 29 marca 2016

Święta, święta i po świętach!


Jak tam Wielkanoc? Udana? Objedliście się? Zrealizowaliście swoje plany na ten czas? Ja miałam ambitne plany, ale na tym się zakończyło. Chciałam odwiedzić jakieś blogi, coś napisać, coś przeczytać, a wyszło jak zwykle. Jedyne, czym się mogę pochwalić to pyszne ciasto na święta oraz to, że skończyłam czytać "Dziedzictwo mroku" a zaczęłam drugą część. Choć i to nie przynosi wielkiej chwały, bo recenzja się nie pojawiła.


W ogóle ostatnio mi nic nie wychodzi. Też tak macie? Może to z powodu wiosny czy coś, sama nie wiem ;)

Mam nadzieję, że będzie lepiej i zdolam się jakoś zmusić do zajrzenia choć na chwilę na bloga i do książek ;)

A co tam u Was? Ciepło ja u mnie? A może zimno? Piszcie ;)

instagram =>zuzka037 ;) zapraszam ;)



piątek, 18 marca 2016

Weekend z Zuzką M. #3


Witam Was serdecznie po krótkiej przerwie ;) Miałam w tym tygodniu jechać na wykłady, miało być kino i ogólnie super wyjazd z najlepszymi ludźmi, ale niestety, nie wyszło. Cóż, może uda się to przełożyć w czasie ;)

Dzisiaj troszkę sportowo będzie, ponieważ ostatnio nie mam czasu na znajdowanie żadnych filmów ani książek a co dopiero na ich czytanie czy oglądanie. Ale będzie coś innego, mam nadzieję, że równie ciekawego! ;)

Powoli kończy się sezon na sporty zimowe, więc serdecznie was zapraszam do śledzenia ostatnich zawodów w ten weekend.


Od 16 marca odbywają się Mistrzostwa Polski w biegach narciarskich w Jakuszycy, Wiśle i Zakopanem. Potrwają aż do 22 marca, więc praktycznie cały weekend.

Również pod koniec tego tygodnia zakończą rywalizację skoczkowie narciarscy. Będą latać w Planicy na mamucie już od 18 marca. Odbędą się wtedy dwa konkursy indywidualne oraz drużynówka. Trzymajmy kciuki za naszych!

Żegnamy się również z biathlonem ostatnimi startami w Chaty - Mansjsku. Zawody już od 17 marca. Nasze panie niech dają z siebie jak najwięcej!
,/div>
Oprócz sportów zimowych również trwają inne rozgrywki. PGE Skra wygrała ostatnio z Zenitem Kazań 3:2.

Nasze szczypiornistki rozpoczęły również rywalizacje w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Rio. Co prawda pierwszy mecz przegrały, ale nieznacznie i to daje nam nadzieję na kolejne zwycięstwa!

Rozpoczęły się też Halowe Mistrzostwa Świata w Portland. Co prawda naszych jest mało, ale to nie znaczy, że nie ma ich w ogóle. Już Lisek zdobył brąz, skacząc o tyczce. A panie właśnie rywalizują na 400 metrów, gdzie będziemy mieli swoje reprezentantki. Trzymajcie za nich kciuki!


Mnóstwo nowych filmów mamy na polskich ekranach ostatnio. "Historia Roja" czy "Nieobecność" to polskie produkcje, ale oprócz nich mamy również ostatnią część trylogii "Niezgodnej" i kilka komedii. Czy dobrych? Mam nadzieję, że się wkrótce o tym przekonamy ;)

Jak planujecie spędzić ten weekend? U mnie zapewne zaczną się przygotowania do świąt, co oznacza generalne, wiosenne porządki. A co do wiosny... U Was też zawitało słoneczko? U mnie świeci już od dwóch dni, z czego się bardzo cieszę, bo w końcu wraca chęć do życia. I oczywiście jest ciepło, a ja jak na osobę, która urodziła się w kwietniu przystało, nie cierpię marznąć i praktycznie cała zima to dla mnie katorga. Choć sprzątać też ie lubię, dlatego te okres przedwielkaocny nie należy do moich ulubionych. Zwłaszcza, jeśli w szkole nas tak męczą jak ostatnimi czasy!

Życzę Wam udanej końcówki tygodnia oraz żebyście znaleźli chwilkę dla siebie i odpoczęli ;)
Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na mojego instagrama!
Ps. Dzieje się ostatnio, oj dzieje i mam nadzieję,że każdy z Was znajdzie coś dla siebie ;) 

sobota, 12 marca 2016

Od kuchni!


Witam Was bardzo serdecznie w tą niezbyt słoneczną sobotę. U Was też tak ponuro za oknem? U mnie strasznie! Jeszcze wczesna godzina, a już ciemno w domku.
Ale ja oczywiście nie o tym dzisiaj. Gotując dzisiaj obiad, wpadł mi do głowy pomysł na notkę i właśnie dlatego tutaj jestem.
Moje pytanie na dziś: lubicie gotować?
Osobiście wolę bardziej piec niż gotować, ale życie mojej rodziny powoduje, że coraz bardziej zaczynam się przekonywać do pichcenia.

Moja przygoda z gotowaniem rozpoczęła się w bardzo młodym wieku, bo miałam z pięć, sześć lat, a może nawet jeszcze mniej, kiedy pomagałam prababci w kuchni. Pamiętam, że bardzo mi się to podobało, gdy później siadałyśmy razem i jadłyśmy przygotowany przez nas posiłek.
Lubiłam pomagać każdemu, kto tylko brał się za gotowanie, pieczenie, smażenie. Cokolwiek, co miało związek z przygotowywaniem jedzenia. Przeszkadzałam babci, kiedy ta próbowała robić makaron i zawsze prosiłam ją, by piekła swoje przepyszne ciasteczka czy pączki, gdzie mogłam więcej pomóc, wycinając z rozwałkowanego ciasta kółeczka czy posypując gotowe już pyszności cukrem pudrem.
Gotowanie towarzyszy mi niemalże od początku. Kiedyś tylko pomagałam, lecz od kilku lat sama próbuję swoich sił w kuchni. Nie robię żadnych wielkich, popisowych dań, bo moim największym sukcesem jest własnej roboty pizza i drożdżowe ciasteczka, ale czuję satysfakcję, kiedy widzę, że moje wypieki smakują wszystkim dokoła. Jestem dumna, że potrafię zrobić coś naprawdę dobrze i cieszę się, że mogę to robić.


A Wy? Lubicie gotować czy wolicie, jak ktoś inny Wam gotuje? Piszcie, chętnie poczytam, podyskutuję o jakiś daniach. Piszcie również, o czym chcielibyście przeczytać kolejną notkę ;)

Co robicie dzisiaj? Jak na razie oglądam skoki narciarskie. Później niestety muszę zabrać się za projekt z historii oraz za zadania z ekonomii. Mam jeszcze zamiar napisać rozdział na "Polowanie...", więc możecie się spodziewać wieczorkiem tam nowej notki. Cały weekend zabiegany, ale nie narzekam, bo przynajmniej się nie nudzę. 

A tymczasem zapraszam na mojego instagrama, gdzie możecie zobaczyć, co aktualnie robię, dowiecie się, jakie są moje ulubione książki czy cytaty ;) 

piątek, 26 lutego 2016

Weekend z Zuzką M. #1


Cykl "Weekend z Zuzką M." ma na celu przybliżenie wszystkich, a przede wszystkim mnie, do kultury. Postanowiłam, że powinnam zrobić coś oryginalnego i tak oto narodził się pomysł na "Weekend...".
Postaram się co tydzień wstawiać te notki, w których będę wypisywała, czym warto zająć się w wolnej chwili. Jaki film obejrzeć, po jaką książkę sięgnąć, może coś wydarzy się bardzo ważnego, na co warto zwrócić uwagę? Jakieś wydarzenia sportowe, premiery kinowe, spektakle. Nowe, albo stare blogi, które mają potencjał i warto je przeczytać. W sumie wszystko, co jest związane choć odrobinę z kulturą, ale i nie tylko. Mam nadzieję, że Wam się spodoba!

Na pierwszy ogień idzie blog, mam nadzieję, godny polecenia:

 "Przed wiekami, jeszcze zanim rozpętała się wojna stuletnia, Wielką Księgę Wiedzy ukryto przed szerzącym się złem. Ci, którzy to zrobili, przepadli w niezwykłych okolicznościach; nikt więc nie wie, co tak naprawdę stało się z tą skarbnicą wiedzy. Do współczesnych czasów przetrwała tylko stara przepowiednia, która głosiła, że poszukiwań zaginionej księgi podejmie się siedemnastoletnia czarodziejka, zjednoczywszy uprzednio wszystkie wolne plemienia i na ich czele wyruszy w świat.
    Odkąd odkryto słowa Wyroczni, magiczna kraina łudzi się, że wybawicielka jest już blisko. Każda dziewczyna obdarzona zdolnościami czarodziejskimi ma obowiązek, w odpowiednim wieku, stawić się przed Wyrocznią, która oznajmi, czy ta dziewczyna dokona tych wielkich czynów.
    Do tej pory ta jedyna nie pojawiła się. Kiedy przybędzie? - to pytanie zadają sobie wszyscy.
    Zło, niegdyś uśpione, znów grasuje po świecie i również poszukuje księgi, by użyć jej do własnych celów.
    Kto okaże się pierwszy? Wybranka i jej mała armia czy wysłannicy zła? Kto wygra wyścig, którego ceną jest życie miliarda niewinnych istot?
    Polowanie na magię czas zacząć!"



Z książek z chęcią poleciłabym Wam "Dziady" Mickiewicza. Wiem, zaraz mnie tutaj obrzucicie, że to przecież lektura i w ogóle, ale zaczęłam je czytać i zaczarowały mnie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że lektura może tak działać na człowieka. Polecam wszystkim, by sięgnęli po swoje stare lektury ze szkół, których dawno już nie czytali. Naprawdę warto sięgnąć po nie jeszcze raz, bo czytając, kiedy jest się starszym i bez przymusu nauczycieli czy dorosłych, widzi się całkiem inne rzeczy i dostrzega nowe, fascynujące wątki. 





Sport to coś, co kocham i zawsze kibicuję naszym zawodnikom i Was również do tego zachęcam! Ten weekend należy dla mnie i mojego brata do skoczków narciarskich, którzy zmagają się w Kazachstanie. 27 lutego i 28 lutego odbędą się konkursy indywidualne w Ałmatach. Serdecznie zapraszam do oglądania i kibicowania naszym. Dodam dla smaczku, że nasz zawodnik Maciej Kot wygrał piątkowe kwalifikacje.






W kinach od czwartku również film "110%". Jeszcze go nie oglądałam, ale mam nadzieję, że wkrótce będę miała okazję go zobaczyć. A komedia "7 rzeczy, których nie wiecie o facetach" miała premierę dzisiaj, tj. 26 lutego. Obie premiery bardzo głośne, mam nadzieję, że filmy okażą się ciekawe.


Macie jakieś plany na weekend? Może polecacie jakąś książkę? Aktualnie oprócz "Dziadów" czytam teraz "Miasto popiołów" i "Dziedzictwo mroku" oraz jestem w trakcie oglądania kolejnego odcinak "Shadowhunters". Zapowiada się fantastyczny weekend ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na Wasze komentarze!

czwartek, 25 lutego 2016

Zanim się pojawiłeś, czyli historia o walce o życie, miłość i spełnione marzenia.


Polski tytuł: Zanim się pojawiłeś
Oryginalny tytuł: Me Before You
Autorka: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
Kategoria: literatura współczesna



Książkę znalazłam po tym, jak moja koleżanka powiedziała mi, że niedługo w kinach odbędzie się premiera ciekawego filmu, na który chciałaby pojechać. Zaintrygowana, razem z inną koleżanką zaczęłyśmy szukać książki, na podstawie której powstał ten film. I właśnie dzięki tej niemałej burzy, jaka rozpętała się wokół premiery filmowej, znalazłam naprawdę wartą polecenia książkę.

Louisa Clark jest osobą, której nie da się nie lubić (przynajmniej takie jest moje wrażenie). Po tym, jak zamknięto kawiarnię, w której dotąd pracowała przez długi czas, zaczyna poszukiwania nowego miejsca zarobku, ponieważ w domu się nie przelewało. Jej doradca zawodowy wynajdował jej coraz to nowe zajęcia, jedna gorsze od drugich (ubojnia drobiu prześladowała ją przez kolejne miesiące).

Kiedy jej doradca już prawie załamywał nad nią ręce, pojawiła się oferta pomocy przy sparaliżowanej osobie. Obawiała się tej pracy, ale wzięła ją, ponieważ staż w ubojni drobiu nadal śnił jej się po nocach. Osobą, której ma dotrzymywać towarzystwa to Will Traynor - chłopak z bogatej rodziny, który sam również odnosił w swoim czasie niemałe sukcesy zawodowe. Przez wypadek samochodowy został sparaliżowany od szyi w dół i wylądował na wózku.

Historia przypadła mi do gustu, choć nie od początku. Po pierwszych paru, parunastu stronach myślałam, że nie doczytam do końca. Może dlatego, że zwykle nie sięgałam po romansidła. Ale dałam szansę opowieści, zwłaszcza po tym, jak obejrzałam zwiastun filmu.

I nie zawiodłam się. Po pewnym czasie książka mnie tak wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać i siedziałam do późna w nocy i czytałam, jak Lou wymyślała nowe rozrywki dla Willa, by ten przestał siedzieć w swoim szarym świecie w dusznym pokoju. Chłonęłam jak gąbka kolejne słowa - te radosne i te smutne. Śmiałam się, kiedy Will dogryzał Lou, płakałam, kiedy miał gorsze chwile, kiedy łapały go choroby oraz momenty zwątpienia.

Książka przerosła moje oczekiwania. Spodziewałam się jakiegoś zwykłego romansu, ale historia, którą autorka nam przedstawiła do zwyczajnych się nie zalicza. Wkraczając w świat Willa i Lou, do jego przybudówki, poznajemy, co to jest prawdziwa miłość, oddanie, szczera i bezinteresowna pomoc.

Pokochałam historię za jej zakończenie (choć ryczałam jak bóbr i nie mogłam się pozbierać nie tylko po końcówce, ale i po różnych innych momentach), za wspaniałych bohaterów, którzy nie byli sztywni i szarzy, tylko wręcz przeciwnie - każdy się wyróżniał i miał coś, za co się go lubiło i coś, za co można go było znienawidzić. A główni bohaterowie okazali się swoimi przeciwieństwami - Lou, energiczna, ze specyficznym gustem jeśli chodzi o modę i spokojny, nieco uszczypliwy Will, który nie stroni od sarkazmu, zwłaszcza w środkowej części książki.

Główni bohaterowie diametralnie zmieniają się pod swoim wpływem na oczach czytelników i to mi się bardzo podobało. Nie byli jednowymiarowi, potrafili być uśmiechnięci i źli, smutni i romantyczni, pewni siebie i przyjacielscy i oddani.

Serdecznie polecam wszystkim tę historię! Niejednym może Was zaskoczyć a zaintryguje Was na pewno!  Film zapewne również będzie ciekawy i już nie mogę się go doczekać, tym bardziej, że Willa gra w nim Sam Claflin, jeden z moich ulubionych aktorów.

Ps. Poszukując właśnie informacji o tej książce, dowiedziałam się, że po angielsku jest również druga część historii Louisy. Mam cichą i szczerą nadzieję, że już niebawem zostanie przetłumaczona oraz, że będę miała okazję się z nią zapoznać. Z chęcią sięgnę po "After You" ;)

sobota, 20 lutego 2016

Jak ten czas szybko leci!


Hej, przyszłam w końcu troszkę ponarzekać. Czy Wam też ten czas tak szybko ucieka? Niby mam ferie, ale nic z nich nie użyłam, jedyne co, to skończyłam jedną książkę i jestem już na bieżąco z moim serialem, ale nadal chodzę niewyspana i nadal nie ruszyłam mojej pracy domowej z polskiego ani "Dziadów", które trzeba przeczytać.
Wydawało mi się, że dzięki feriom podgonie niektóre opowiadania, może przeczytam jakieś nowe, że obejrzę coś fajnego, ale tak naprawdę to nic wielkiego nie zrobiłam, a tydzień już minął, niestety.
Mam nadzieję, że uda mi się coś niecoś zrobić podczas tego drugiego tygodnia, choć wątpię, bo zapowiada się tak samo jak ten mijający (oby tylko nie było śniegu! O.o).
Właśnie, czy u Was też śnieg pojawił się na całą noc a w południe już sobie poszedł? (oczywiście na szczęście dla mnie, no ale zawsze to jakaś odmiana). Jak tam u Was? Ciężko w szkole? Może też macie ferie? Jak je spędziliście, spędzacie? Aktywnie czy może nieco mniej? :) Dzielcie się ze mną śmiało, nie gryzę, przynajmniej nie mam trującego jadu ;)


niedziela, 14 lutego 2016

Dziedzictwa Planety Lorien, czyli niecodzienna saga o kosmitach


Dziedzictwa Planety Lorien jest to saga opowiadająca o przybyłych na Ziemię uciekinierach z nieistniejącej w naszym układzie słonecznym planety - Lorien. Na początku poznajemy Johna i jego opiekuna, Henriego, którzy uciekają od jednego miejsca do drugiego po całych Stanach Zjednoczonych przed inną rasą kosmitów, którzy opanowali ich planetę. Opowieść o wojnie, o pokonywaniu własnych słabości, o miłości, która poddana jest wielu próbom. Książki zawierają wiele ciekawych wątków, kilku naprawdę fajnych bohaterów oraz historię Lorien i jej mieszkańców.


Dziedzictwa Planety Lorien zaczęłam czytać po obejrzeniu filmu "Jestem Numerem Cztery". Tak mnie zaciekawił, a końcówka już w ogóle kompletnie zwaliła z nóg, że po prostu musiałam dowiedzieć się, co się dalej wydarzy. I tak od jednej części do drugiej, aż jestem właśnie w trakcie czytania piątej części.

Denerwuje mnie to, że niektóre wprowadzenia do historii znajdują się w dodatkowo wydanych książkach tzw. "Zaginionych Kartotekach", które nie są wydane wszystkie w Polsce. Jedynie kilka z nich jest profesjonalnie przetłumaczonych i wydanych w formie książek. Trochę to denerwuje, kiedy zaczyna się czytać kolejną część i czasem jest coś, jakiś drobny szczególik, jakaś drobna wzmianka, co ni jak pasuje. A okaże się, że jeżeli przeczyta się kartoteki odpowiednio w czasie, wszystko ułoży się w logiczną całość i ma się obraz całej sytuacji. Te historie w kartotekach są chyba tak stworzone, by nie zaburzały wątków w głównych książkach, ale, kiedy przeczyta się wszystko po kolei, to nie czuje się takiej pustki. Wtedy wszystko jest dopowiedziane. A ja jako wymagający i bardzo wczytujący się w historię czytelnik, lubię mieć wszystko po kolei wytłumaczone.

Nie potrafię wybrać części, która najbardziej wyróżniałaby się spośród reszty. Każda czymś mnie zachwyciła, czymś zasmuciła, rozweseliła. Chyba każda miała taki moment, gdzie mówię "Boże, już więcej tego nie czytam!". Ale wracam, bo to jest silniejsze ode mnie. I tak oto właśnie kończę ostatnią wydaną część "Zemstę Siódmej". I w niej również nie mogę się przemóc i skończyć tylko że z innego powodu. Bo wiem, że jeżeli przeczytam to będę musiała długo czekać na koleją część. A jeżeli jeszcze poprzedniej nie skończyłam, to zawsze mogę do niej spokojnie wrócić i kawałek przeczytać i delektować się słowami. Głupie, prawda?


Bardzo przypadła mi ta seria do gustu. Pojawiło się kilkoro ciekawych postaci, m.in. Sam, który może a początku wydawał się nieco szurnięty i nieogarnięty, ale z czasem okazał się lojalnym przyjacielem i synem. To on miał zabawne momenty i był naprawdę uroczy (zwłaszcza, jeżeli chodziło o Szóstą). Również Ella i Dziewiąty (a już zwłaszcza razem) zostali wykreowani ciekawie. Co prawda, Dziewiąty miał tak wkurzający charakter, że po pięciu minutach chciało mu się przywalić patelnią w łeb, ale miał to coś i po prostu trzeba było mu później wszystko wybaczyć.

Z reszty postaci, irytowała mnie miejscami Sara oraz sama ich miłość. Mieli po te piętnaście lat, a czasami zachowywali się jakby mieli po trzydzieści. Trochę to nierealne, choć może Loryjczycy, którzy podobno zakochiwali się raz na całe życie, tak właśnie mieli.

Okazuje się, że brakuje mi postaci, których bym nie lubiła od początku do końca. Oczywiście jest Setracus Ra, ale on, jako zły charakter, z definicji jest ten, którego się nie lubi (choć ja przez pewne wydarzenia nie znoszę go jeszcze bardziej; nie chcę spojlerować, ale jeżeli ktoś chciałby się dowiedzieć, pytajcie). Nawet Piątego lubię, ponieważ wiem, dlaczego zrobił to, co zrobił. Chciał się ratować i to trochę nieszlachetne, ale kto powiedział, że każdy musi zachowywać się jak John i wszystkich ratować? Spodobała mi się jego postać, ponieważ trochę nieszczęśliwa, samotna, wprowadziła chaosu w szeregach Gard. Oprócz nich są jeszcze pewne osoby, które krótko są złe, ale później przechodzą na dobrą stronę (zdecydowanie za dużo ich, choć bez nich Loryjczycy nic by nie zdziałali).

Najsmutniejsze momenty? To jasne, że zaliczam do nich wszystkie śmierci, a było ich niemało. Najbardziej wstrząsnęła mną jedna śmierć, która była całkiem niepotrzebna i która w sumie stała się przez przypadek. Najbardziej zapamiętałam historię śmierci Cepana Ósmego, kiedy kobieta, w której był zakochany, wydała ich Mogadorczykom. Bliscy podobno krzywdzą najbardziej, prawda?

Książki trzymają w napięciu, jest mnóstwo ciekawych wydarzeń, ale i zwykłego życia, dzięki czemu nie jest to tylko opowieść o kosmitach, ale również o nastolatkach. Oprócz galaktycznej wojny, mają problemy z prawem, z zaaklimatyzowaniem się w nowej szkole czy miejscu, do którego akurat przybyli. Nieporozumienia z opiekunami są na porządku dziennym. Wydają się tacy, jak my. Jedyne, co ich odróżnia to pochodzenie i Dziedzictwa podarowane im od samej planety. Każdy z nich ma coś innego, choć, jak się później okazuje, niezupełnie jest to prawda. Mówiono, że będą gotowi do walki, kiedy każdy z nich zdobędzie Dziedzictwo, które wspomoże go w walce. I takim sposobem, każdy z Gardów posiadał kilka darów.

Dużo by jeszcze opowiadać, więc może zostawię Was z tymi informacjami. Jeżeli macie jakieś pytania, walcie śmiało. A może chcielibyście szczegółową recenzję każdej po kolei książki z serii? Albo jakiejś innej? Chętnie podejmę się wyzwania. Właśnie rozpoczęłam ferie, więc mam chwilkę ;)

A Wy? Przeczytaliście Dziedzictwa? A może oglądaliście film? Albo zamierzacie? Naprawdę polecam tym, którzy lubią klimaty fantasy i kosmiczne. Pojawia się w książce mnóstwo ciekawych wątków i przygód. Walka dobra ze złem - niby powszechny temat, ale uważam, że warto sięgnąć po książki nawet dla zwykłej przyjemności.

Ps. W mojej skromnej kolekcji brakuje kilku kartotek i trzeciej części "Droga Dziewiątego". Dlatego nie ma ich na zdjęciach ;) 
Mrs Black bajkowe-szablony